Zmiana układu sił na rynku potasu?

| Rynki zagraniczne |

Powódź w kopalni Uralkali, rosyjskiego potentata w wydobyciu potasu, może wpłynąć na wzrost znaczenia na rynkach głównego konkurenta – kanadyjskiego PotashCorp. Czy punkt ciężkości w tej branży przeniesie się na kontynent amerykański?

Trudny listopad

Rosyjska firma Uralkali to jedna z największych firm zajmująca się sprzedażą chlorku potasu na świecie, będącego podstawą do produkcji nawozów potasowych. Należące do niej złoża stanowią 3% globalnych zasobów tego minerału. Co roku wydobywa się tam ok. 13 mln t surowca, a w perspektywach rozwoju planowane jest zwiększenie eksploatacji do 19,5 mln t.

Jednak 18 listopada odkryto wyciek wody do kopalni Solikamsk-2, który powiększając się spowodował napływ solanki z częstotliwością 700 m3/h. Stanowisko zostało wyłączone z funkcjonowania, a obecne prace koncentrują się m.in. na zabezpieczaniu sąsiedniego miejsca wydobywania surowca – Solikamsk-1.

Komu się teraz może powodzić?

Niewątpliwie skorzystać na tej sytuacji może konkurencja zza oceanu – PotashCorp. Eksperci szacują, że poprzez wstrzymanie wydobycia na stanowisku Solikamsk-2, kanadyjska firma może zwiększyć sprzedaż surowca o 1 mln rocznie. Ponadto, mając na uwadze plany zwiększenia eksploracji własnych złóż, PotashCorp może niebawem stać się jednym z wiodących producentów potasu. Aktualnie przedsiębiorstwo wydobywa rocznie 12,4 mln t surowca, a planuje wzrost wydobycia o kolejne 2,4 mln t. Taki wynik dałby Kanadyjczykom palmę pierwszeństwa w światowym wydobyciu potasu.