Puławy. Historia sekretna #1

| CSR |

Wiadomo, że Puławy to miasto nad Wisłą. Wiadomo, że siedzibę w Puławach ma największa firma chemiczna w Polsce. Wiadomo również, że grają w Puławach w piłkę ręczną. Ale czy na tym można by zakończyć wyliczanie atutów naszego miasta? Postaramy się przedstawić Wam wszystko, co byście chcieli wiedzieć o historii miasta, ale baliście się zapytać. No może prawie wszystko.

Wszystko płynie

Na początek słów kilka o nazwie. Naukowcy do dzisiaj łamią sobie głowy nad jej pochodzeniem i jak na razie żadna z opcji nie zyskała większościowego poparcia. Niezależna Frakcja Potamologiczna obstawia, iż korzenie nazwy Puławy wywodzą się od słowa pława, którego to antyczni mieszkańcy tych terenów używali na oznaczenie boi, służącej do oznaczania mielizny na Wiśle.

Zaś Związek Flisaków II RP oraz ich spadkobiercy trwają w przekonaniu, że początkiem było słowo pławy czyli przeprawianie się przez rzekę. W podobnym, hydrologicznym duchu wypowiada się Czesław Wilgotny, ojciec chrzestny Mieszka I: – To pewne, że prapoczątkiem nazwy tego grodu urokliwego jest prasłowiańska pławia, prąd wody łacno oznaczająca.

Próby zapisu

Pierwszy zapis nazwy naszego miasta został prawdopodobnie wykonany w XV w. i przyjął on formę następującą: Pollavy. W związku z faktem, iż według tradycji wykonał go lokalny pisarz-amator, prywatnie dyslektyczny analfabeta, nie należy przykładać zbyt wielkiej wagi do tej informacji. Ale zachęcamy do zrozumienia dobrych chęci autora.

Teoria grubego magnata

Inną etymologię nazwy Puławy przedstawia następujące podanie z życia wyższych sfer. Pewien szlachcic będąc w podróży, utrudził się nią wielce. Zatrzymawszy się w nadwiślańskiej osadzie, a z braku gospody, usiadł na ławce w cieniu rozłożystego dębu, znajdując tam schronienie przed palącym lipcowym słońcem. Jednak, że postury był słusznej, mebel mimo swoich szczerych chęci nie dał rady i złamał się pod ciężarem magnata. Wtedy ten, podnosząc się obolały, krzyknął otrzepując portki: – A niech to będzie pół ławy!

***

Na szczęście dziś w Puławach nie brakuje solidnych ławek. Jednak prawdziwych magnatów już nie ma. W związku z tym, w następnym odcinku przedstawimy Wam wywiad z lokalną posesjonatką, członkinią tzw. familii, panią Izą.